W sobotę były moje 15 urodziny. Z początku nie chciałam robić żadnego przyjęcia, ale zmieniłam zdanie i jednak zrobiłam przyjęcie dla 3 osób. Mój chłopak Alek przyjechał około godziny 15 do mnie, a Karolina doszła do nas po 18. Niestety Alek musiał o 19 jechać do domu, ale Karo ze mną jeszcze została. Poszłyśmy na dwór, a tam spotkałyśmy się z Kysiem i trochę z nim pochodziliśmy po wiosce. Ogółem urodziny udane. Największym zaskoczeniem w tym dniu był poranek, a mianowicie bukiet róż, który w magiczny sposób w czasie nocy znalazł się na moim biurku. Był on częścią prezentu od rodziców. No więc, co tu jeszcze pisać. Chyba nic ciekawego się nie działo, żeby to opisywać, więc macie tu jeszcze zdjęcia prezentów :
Czekolad od Karo, świeczka o zapachu wanilii, olejek do kąpieli o zapachu liczi i rambutanu, szminka w kredce.
Bukiet od rodziców, pieniądze i czekolada na górnym zdjęciu.
| Róża od Alka i czekolada na górnym zdjęciu. |
A tutaj kilka innych zdjęć z soboty:
Całuski wasza D.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wszystkie nieprawidłowe komentarze zostaną usunięte :)